Obudziłam się poczuwszy zataczanego kręgi opuszkami palców na moim lewym udzie. Otworzyłam powoli i zobaczyłam. Leżał koło mnie uśmiechnięty, a jego oczy były skierowane w moją stronę.
- Witam Cię kochanie - przywitał się ze mną.
- Dzień dobry - powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech. - Nudzi ci się? - zapytałam wskazując na udo.
- Troszeczkę - odpowiedział z jeszcze szerszym uśmiechem. Podciągnął się lekko by mógł zbliżyć się do mnie. Objął moje usta własnymi i złączyliśmy się w dość namiętnym pocałunku. Poczułam jak usta Bartka wykrzywiają się do uśmiechu. Powoli odsunęłam się od niego na zaledwie 5 centymetrów.
- Co się cieszysz? - zapytałam po czym mi samej udzielił się jego humor. Po takim dzień dobry nie wyobrażam sobie bym mogła mieć jakiś inny.
- No bo się nie spodziewałem że będziesz taka chętna do tak częstego seksu - powiedział i uśmiechnął się zalotnie.
- A widzisz. Jednak jeszcze potrafię cie zaskoczyć - powiedziałam po czym ponownie wpiłam się w jego usta. Nagle w sypialni rozbrzmiał dzwonek Bartkowego telefonu. - Nie odbieraaj - wymruczałam nie przerywając pocałunków.
- A jak to coś ważnego - powiedział Bartek odsuwając się ode mnie i sięgając ręką po telefon. Podparłam się na łokciach i przyglądałam się płynnie posługującemu się angielskim mężczyźnie. Z rozmowy wynikało że dzwonił jego trener.
- Mam nadzieję że miał dobry powód aby nam przeszkodzić - powiedziałam mrużąc przy tym śmiesznie oczy. Bartka widocznie rozśmieszyła moje mina więc zamiast odpowiedzieć na moje pytanie zaczął się śmiać.
- Tylko mnie nie zabij za to że odebrałem - mówił wciąż przez śmiech i w geście obronnym zakrył swoją twarz poduszką.
- Co od ciebie chcieli? - ponowiłam pytanie wciąż drążąc ten temat.
- Od dzisiaj będzie do mnie przychodził fizjoterapeuta. Pewnie znowu przydzielą mi tego 50-latka z siwymi włosami i wylewającym się sadłem ze spodni - skrzywił się.
- A macie jakiegoś innego? - spytałam.
- No pewnie przecież jeden by nie wystarczył - wyszczerzył się po czym zaczął mi zdawać raport z pracy fizjoterapeutów w jego klubie. - Pracuje u nas jeszcze taka jedna blondynka, młoda, wysoka i seksowna - powiedział. - Ale nie znam jej imienia, nigdy z nią jeszcze nie pracowałem. Przydzielono mnie do tego drugiego fizjoterapeuty.
- Mhm - powiedziałam po czym złapałam moją poduszkę i wzięłam wielki zamach. Poduszka wylądowała idealnie na twarzy Kurka, który swoją tarczę obronną odłożył przed minutą na swoje miejsce.
- A za co to? - zapytał.
- Za seksowną - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach. Po niedługiej chwili poczułam drobne poczułam materiał na moim barku. Rozpoczęła się wojna na poduszki. Po kilku minutach Bartuś się poddał. - O której ma przyjść ten fizjoterapeuta?
- O 15 - odpowiedział.
- To dobrze bo mamy jeszcze trochę czasu. Chodź, zrobimy śniadanie - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę. Nasze kroki skierowaliśmy do kuchni. Usiadłam na kuchennym blacie jak to miałam już w zwyczaju i mój wzrok zatrzymałam na niebieskich tęczówkach mojego chłopaka.
- Co byś chciała zjeść? - zapytał uśmiechając się promiennie.
- Hmm. Dawno nie jadłam - powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
- Już się robi - odrzekł i zabrał się za przygotowywanie śniadania.
- Pomóc ci jakoś? - spytałam wciąż go obserwując.
- Może zrób nam kakao - powiedział nie zaprzestając wykonywania poprzedniej czynności. Po niecałych 10 minutach siedzieliśmy już na balkonie na fotelach i zajadaliśmy się przyrządzonym przez mężczyznę śniadaniem.
- Smakuje ci? - spytał popijając kakao.
- I to jak - odpowiedziałam obdarowując go szerokim uśmiechem.
- Wiesz już co z byłą Miśka? - spytał po chwili milczenia.
- Nie, zadzwonię dzisiaj do Kingi to się czegoś dowiem - Bartek tylko pokiwał głową i znowu zapadła niekrępująca cisza. Świeciło słońce, pogoda dzisiaj dopisywała. Po skończonym posiłku włożyliśmy brudne naczynia do zmywarki i poszliśmy z powrotem do sypialni Bartka.
- To jakie plany na dziś? - zapytał się mnie wyciągając ubrania z szafki.
- Hm. To może tak najpierw wspólny prysznic, później ma przyjść ten twój fizjoterapeuta ale tak myślę że może jak już pójdzie to wybierzemy się na obiado-kolację do jakiejś restauracji? - zaproponowałam.
- I mam oddać mój samochód w twoje ręce? - powiedział udając przerażenie. - Nie wiem czy to jest bezpieczny pomysł.
- No wiesz - odparłam z sarkazmem. - Będę jechać ostrożnie - obiecałam podnosząc dwa palce do góry jak harcerz.
- No dobrze, już dobrze - powiedział i wyszedł z pokoju. - A może kąpiel? - zapytał wkładając jeszcze głowę do pomieszczenia w którym się aktualnie znajdowałam.
- Mi pasuje - przystałam na jego propozycję z dużym uśmiechem.
- To ja pójdę już nalać wodę i przygotować wszystko - powiedział i zniknął za drzwiami. Wybrał strój na dzisiejszy dzień i poszłam w ślady mojego chłopaka. W łazience było pełno pary spowodowanej gorącą wodą lejącą się do dużej wanny siatkarza. Później temperatura już tylko się podniosła. :D Odrobinę się zapomnieliśmy i jeszcze mokrzy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. W samym ręczniku poleciałam aby otworzyć drzwi naszemu gościowi. Domniemany fizjoterapeuta był bardzo niecierpliwy bo już po chwili usłyszałam kolejny raz dźwięk dzwonka do drzwi. Półnaga otworzyłam drzwi, gdy w tym czasie Bartek mógł się ubrać i jakoś ogarnąć do zajęć. Zmierzyłam osobę stojącą za drzwiami od stóp do głów. To na pewno nie była osoba której się spodziewałam tutaj zobaczyć.
- Dzień dobry. Ja przyszłam do Bartka w zastępstwie za pana Romanenko - powiedziała w języku angielskim i obdarzyła mnie uśmiechem. - Jestem drugą fizjoterapeutką klubu w którym gra pani... - przerwała i zmierzyła mnie wzrokiem - brat? - zapytała.
- Chłopak - poprawiłam ją i uśmiechnęłam się niechętnie. Faktycznie była ładna, idealna figura, piękne brązowe oczy i pełne usta. Machnięciem ręki wskazałam aby weszła do środka. - Bartek zaraz przyjdzie - oznajmiłam i zostawiłam ją samą. Poszłam do łazienki, w której nadal przebywał kontuzjowany.
- Przyszedł już? - zapytał używając właśnie dezodorantu axe, którego zapach tak uwielbiałam.
- Chyba przyszła - stwierdziłam z niesmakiem.
- Ona? - zapytał zdziwiony.
- Ta twoja seksowna blondynka przyszła cię wymacać. Powiedziała że przyszła na zastępstwo twojego fizjoterapeuty.
- Dlaczego nie przyszedł? - zapytał mnie.
- Skąd mam wiedzieć. Zapytaj się jej - powiedziałam i głową wskazałam w kierunku drzwi. Wzięłam do ręki moją sukienkę i czekałam aż Bartek wyjdzie aby się przebrać. - Idź już do niej. Chcę się przebrać - powiedziałam.
- Poczekam na ciebie - stwierdził krzyżując ręce na piersiach. Nie to nie. Rozpoczęłam proces przebierania się cały czas czując jego wzrok lustrujący moją osobę. Oczywiście jak zawsze suwak od sukienki wygrał wojnę ze mną.
- Pomożesz? - zapytałam odgarniając włosy tak aby Bartek mógł zapiąć moją sukienkę. On tylko jednym szybkim ruchem pociągnął suwakiem do góry i bez żadnych problemów uporał się z moim poprzednim problemem.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział całując mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek starając się przedłużyć go ile się da. Nie miałam najmniejszej ochoty oddawać Bartusia w ręce jakiejś innej kobiety.
- Kochanie chodźmy już, chce mieć to już z głowy, a później wziąć moją piękną dziewczynę na wyśmienitą kolację - powiedział uśmiechając się przy tym zniewalająco.
Wyszliśmy z łazienki wspólnie, nasz gość siedział już na kanapie i czekał na nas. Blondynka gdy tylko zobaczyła Bartka wstała i podeszła do niego z świecącymi się oczami.
- Cześć, pan Siergiej musiał wyjechać. Sprawy rodzinne. Teraz to ja będę do ciebie co jakiś czas przychodzić- powiedziała i wspięła się na palce żeby dosięgnąć policzka Bartka i złożyć na nim pocałunek. Bartek odsunął się i podał jej rękę. Od razu mi ulżyło, Bartek wiedział, że nawet o każdą, drobną rzecz będę zazdrosna i dlatego wolał być ostrożny. Dziewczyna skrzywiła się ale Bartka najwyraźniej to nie obchodziło.
- Okej, czy będzie nam coś jeszcze potrzebne?- zapytał Bartek.
- Nie, wszystko mam ze sobą- odpowiedziała.
- Mogłabyś zaparzyć mi kawy? - zapytała bezczelnie.
- Z rozpuszczalną czy parzoną? - zapytałam.
- Rozpuszczalną z mlekiem.
Wyszłam do kuchni, nalałam wodę do czajnika i przygotowałam kubek z ziarenkami kawy. Gdy woda zagotowała się zalałam kawę i dolałam mleka. Kawę i cukier położyłam na tacy i zaniosłam na stół do salonu. Blondynka przygotowywała lampę leczniczą.
- A nie powinnaś użyć zielonego szkiełka? - zapytałam.
- Nie, zielone służy do czegoś innego a czerwone jest odpowiednie do tego typu kontuzji. Nie znasz się więc mnie nie poprawiaj- odpowiedziała.
- Może lepiej przeczytaj instrukcje- powiedziałam.
- A ty skąd to niby wiesz? Jestem jedną z najlepszych fizjoterapeutów w Rosji - odpowiedziała a we mnie się zagotowało.
- Jestem na drugim roku studiów fizjoterapeutycznych w najlepszej uczelni w Polsce pod względem tej dziedziny więc trochę się znam- odpowiedziałam i wyciągnęłam instrukcje z pudełka po lampie. Znalazłam instrukcję przetłumaczoną na język angielski, tak aby obie mogłybyśmy coś zrozumieć i odczytałam ją na głos. Tak jak myślałam, powinna użyć zielonego szkła.
- A no tak, pomyliłam się, przepraszam- powiedziała. Najwyraźniej było już jej trochę wstyd ponieważ pod toną makijażu dało się zauważyć czerwone rumieńce.
- Mariola jestem- powiedziałam i podałam jej dłoń.
- Irina- odpowiedziała.
- To ja może już nie będę przeszkadzać, jakbyście czegoś potrzebowali to będę w sypialni- powiedziałam i podeszłam do Bartka. Złożyłam na jego ustach pocałunek i udałam się w kierunku sypialni. Wzięłam laptopa i położyłam się na łóżku. Zalogowałam się na facebook'a, dostałam wiadomość od Mariusza.
Hej, kiedy wracasz do Polski? Stęskniłem się za tobą. ;-* Wysłane wczoraj.
Spojrzałam czy jest teraz online ale niestety nie był dostępny, więc odpisałam:
Hej, nie mam pojęcia ile to jeszcze potrwa ale myślę, że do dwóch miesięcy powinnam się wyrobić. Do zobaczenia.
Wysłałam wiadomość i zabrałam się za sprawdzanie nowinek siatkarskich w Polsce. Po jakimś czasie usłyszałam jak drzwi wejściowe się zamykają i do mojego pokoju wparował Bartuś.
- I co, blondyna już się wymacała?- zapytałam.
- No chyba nie jesteś zła, to nie moja wina, że to ona przyszła.
- No wiem, wiem- powiedziałam i zbliżyłam się do mojego chłopaka, a on już doskonale wiedział czego chcę.
- Za godzinę wychodzimy na obiad- powiedział.
- Mam tylko godzinę? Nie wyrobię się.
- Jak dla mnie możesz iść nawet tak jak teraz- powiedziała a ja wtuliłam się w jego ramiona. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
- Kocham Cię- powiedział.
Po chwilach czułości zabrałam się za przygotowanie. Założyłam sukienkę typu mała czarna i dobrałam do tego odpowiednią biżuterię. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam sobie elegancji make-up. Po chwili do łazienki wszedł Bartek ubrany w czarny, elegancji garnitur.
- Pięknie wyglądasz- powiedział i objął mnie w pasie.
- Ty też niczego sobie- odpowiedziałam.
- To co, gotowa?
- Tylko założę buty i możemy wychodzić.
Gdy wyszliśmy skierowałam się w stronę samochodu Bartka. Gdy otworzył drzwi, wsiadłam do samochodu po stronie pasażera.
- A kto będzie prowadził?- zapytał z uśmiechem Bartek.
- aa, no tak- odpowiedziałam i udałam się na miejsce kierowcy. Bartek w tym czasie grzecznie zajął miejsce pasażera.
- Tylko pamiętaj, to moje najlepsze auto jakie kiedykolwiek miałem. Jedź ostrożnie, proszę- powiedział z politowaniem Bartek.
-Okej, okej- odpowiedziałam. - Przecież wiem jak się prowadzi samochód, nie martw się. Tylko mów gdzie mam jechać.
Gdy dojechaliśmy udaliśmy się do restauracji, w której rezerwację złożył Bartek. Gdy weszłam do środka zaniemówiłam. Wszystko tu było piękne takie eleganckie.
- Dzień dobry, miałem tu zarezerwowany stolik na godzinę 18.00.
- Tak, proszę iść za mną- odpowiedział kelner.
Udaliśmy się za kelnerem wgłąb restauracji. Usiedliśmy przy stoliku z zaświeconymi świecami. Bartek podszedł, odsunął mi krzesło a następnie sam usiadł przy stoliku. Złożyliśmy zamówienie, a po chwili kelner podał nam lampki czerwonego wina. Obiad był bardzo pyszny, chodź tak na prawdę sama nie wiem co jadłam. Po chwili Bartek wyciągnął z kieszeni pudełko.
- To dla ciebie- powiedział i przesunął je w moją stronę. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się piękny, srebrny naszyjnik.
- Jaki piękny, dziękuje. Ale kiedy ty w ogóle miałeś czas żeby to kupić?
- To taka tajemnica. Pomóc ci go założyć?- zaproponował a ja się zgodziłam.
- Dziękuje- powiedziałam i złożyłam na jego ustach pocałunek.
Po obiedzie spokojne udaliśmy się do mieszkania. Byliśmy już zmęczeni i dlatego postanowiliśmy już się położyć. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Położyłam się na umięśnionym torsie Bartka.
- A co będzie jak wrócę do Polski?- zapytałam.
- To może zostaniesz ze mną i po sezonie rozwiąże umowę i wrócimy do Polski- odpowiedział.
- Bartek, ale ja na prawdę chcę dokończyć te studia a nie co chwilę je przerywać. Będziemy musieli się się rozstać na jakiś czas.
- Spokojnie, nie myśl jeszcze o tym- powiedział a ta odpowiedź wcale mnie nie uspokoiła.
Po chwili usnęłam.
Perspektywa Kingi.
Od dwóch dni pochłonęły mnie studia. Musiałam zakuwać do powoli zbliżającej się powtórzeniowej sesji. Ostatni rok studiów jest bardzo wymagający. Z rozłożonymi na stoliku notatkami popijałam powoli cappuccino. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości na gadu - gadu. Mariola.
- Heej. :) Co tam porabiasz? Mam nadzieję że nie rozniosłaś jeszcze naszego mieszkania. :D
- Cześć. ;) Zakuuwam, nie martw się mała, jeszcze nie jest tak źle. :P
- Aa, to wybacz że ci przeszkadzam mój kujonie. No mam nadzieję. :) Co w końcu z Dagmarą?
- Nie przeszkadzasz głupku. Chyba bez zmian. Nie mam żadnych nowych wieści. Od dwóch dni nie rozmawiałam z Michałem, uczelnia a później uczenie się w domu. Mam już dość. :< Aa ty leniu kiedy wracasz do nauki?
- No wiesz, ja chce skończyć w końcu te studia. Ale zostanę z Bartkiem ile to będzie potrzebne. Rozmawiałam z nim o tym wczoraj i zaproponował mi żebym została z nim do końca sezonu..
- I co ty na to?
- No przecież nie mogę cię tak samej zostawić bo chyba byś beze mnie zginęła. :D
- No chyba nie. :P
- Bartek powiedział mi żebym o tym teraz nie myślała.
- Yhy. A gdzie jest teraz twój Romeo? ;>
- Z blondyną. -.-
- Jaką znowu blondyną?
- Fizjoterapeutka Bartka.Wytapetowana lala.
- Aa, rozumiem już. :D Ja muszę kończyć ktoś się do mnie dobija. Paa. :* Pilnuj tak tego twojego mężczyznę i go pozdrów. :)
Po zakończonej rozmowie poszłam do drzwi otworzyć niezapowiedzianemu gościowi. Spojrzałam przez przysłowiowego judasza ale nikogo tam nie zobaczyłam. Przekręciłam zamek w drzwiach i otworzyłam drzwi.
- Dzien dobly Kinga - powiedział mały Winiarski wyciągając do mnie jego małe rączki do mnie. Wzięłam go na ręce i przytuliłam na przywitanie.
- Hej brzdącu. A co ty tutaj robisz? - spytałam z uśmiechem. Zdziwiła mnie jego wizyta, tym bardziej że nigdzie nie było Michała.
- Chciałem cie odwiedzić - powiedział. - I mooże pójsć z tobą na lody! - powiedział entuzjastycznie ukazując szereg białych mleczaków.
- No dobrze, dobrze - powiedziałam i postawiłam go na ziemi. - Jak chcesz to możemy iść - zgodziłam się na jego propozycją po czym usłyszałam okrzyk radości. - A gdzie jest tata?
- Idzie - powiedział wskazując na wchodzącego po schodach Michała. - Ścigaliśmy się. Wyglałem tato! - powiedział dumnie do swojego ojca.
- Gratuluje synku - powiedział Misiek czochrając jego blond włoski. - Hej - powiedział do mnie witając się buziakiem.
- Cześć Misiek - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Oli ci już wszystko przedstawił?
- Tak, tak. A na jakie lody masz ochotę mały? - skierowałam swoje pytanie do chłopca.
- Hmm. Takie pyysne! Idziemy już? - pytał zniecierpliwiony.
- Już, już. Wezmę tylko torebkę i już możemy iść - odpowiedziałam i wzięłam moją torebkę z salonu.
- Przeszkadzamy ci? - zapytał Michał rozglądając się po salonie.
- Nie, coś ty. Ratujecie mnie - powiedział uśmiechając się do niego. - Od dwóch dni nie robię nic innego tylko się uczę na sesję.
- Kuujon - powiedział rozbawiony.
- Ej, ej bez takich. Ja się muszę uczyć bo inaczej nie zdam tych studiów. Ostatni rok jest najcięższy.
- No wiem, wiem pani doktor - powiedział obdarzając mnie serdecznym uśmiechem. - Chodźmy już bo Oli się strasznie nakręcił na te lody - powiedział po czym wróciliśmy na korytarz gdzie czekał na nas mały. Wyszliśmy z mieszkania i udaliśmy się do najlepszej lodziarni w Bełchatowie według Michała. Stanęliśmy w kolejce i zaczęliśmy uzgadniać kto jakie smaki zamawia.
- Ja ce cekoladowe lody! - mówił przejęty Oliwer. - Z polewą tofii!
- A ty Misiek?
- Może miętowe i stracciatella.
- Ok.
- Dla pani? - zapytała mnie sprzedawczyni.
- Poproszę jedną porcję lodów czekoladowych z polewą tofii, jedną lodów miętowych i stracciatella oraz jedną porcję lodów malinowych - odpowiedziałam i podałam kobiecie należną kwotę pieniędzy.
- Proszę bardzo - powiedziała i podała nam kupione lody.
- Dziękujemy - odpowiedziałam i wyszłam z lodziarni trzymając lody.
- Proszę - podałam każdemu rożek z odpowiednim smakiem.
- Mm, pycha! - powiedział Oli liżąc loda. Powoli zmierzaliśmy w stronę parku. - Mogę iść na plac zabaw? - zapytał się mały.
- Jasne, tylko najpierw dokończ loda - odpowiedział Michał. Po chwili po rożku Oliwera nie było ani śladu, no może oprócz całej wypapranej buzi.
- Poczekaj wytrę ci buzię - powiedziałam i wyjęłam z torebki chusteczkę, pomogłam chłopczykowi, a gdy był już czysty pobiegł bawić się z innymi dziećmi na drewnianym domku z różnymi zjeżdżalniami itp.
- Jutro jedziemy do Dagmary, lekarze mówią że coraz lepiej się czuję i że wskazane jest aby Oli ją odwiedził.
- Mhm. A powiedziałeś mu już że nie będzie miał braciszka?
- Nie, jeszcze nie. Nie wiem jak mu to powiedzieć. Powiem mu jutro przed wyjazdem.
- Michał, a mogłabym z wami jechać? - zapytałam niepewnie, on spojrzał na mnie podejrzliwie ale bez żadnych zbędnych pytań sie zgodził.
- Jasne. To będziemy po ciebie jutro ok. 10 - powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Może zdążę się wyrobić - odparłam ze śmiechem. W tym samym momencie podszedł do nas płaczący Oliwer. Krew mu leciała z kolana.
- Kingaa, boli - mówił płacząc i wskazał na krwawiące miejsce.
- Co ci się stało? - zapytałam kucając przed nim.
- Przewlóciłem się na kamykach - odparł wycierając łezki z policzków. Przytuliłam go do siebie i gestem ręki nakazałam Michałowi aby wziął go na ręce.
- Chodź pójdziemy do domu i się tym zajmiemy - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Dobze - odparł już nie płacząc. Droga do domu zajęła nam zaledwie 15 minut. Gdy weszliśmy do mieszkania poleciałam szybko do łazienki i przyniosłam wodę utlenioną i gazik.
- Teraz będzie troszeczkę piekło ale razem z tatą wiemy że na pewno będziesz dzielny - powiedziałam dodając mu otuchy. Polałam ranę wodą utlenioną, a Oli syknął cicho. Opatrzyłam ranę i już po 4 minutach wszystko było gotowe.
- Byłeś bardzo dzielny - pochwaliłam go i dałam mu całusa w policzek.
- W końcu to mój najukochańszy synek - dodał Misiek i przytulił małego który siedział mu na kolanach. - Dobrze to my bardzo dziękujemy za miły spacer i już się będziemy zbierać bo jutro jedziemy do mamusi tak?
- Taak. Muszę jej zlobić laulkę - powiedział Oliwer zeskakując z kolan siatkarza. - Dziękuje baldzo za pysne lody - powiedział i dostałam od niego soczystego buziaka w ramach podziękowania.
- Ależ nie ma za co kochanie. Polecam się na przyszłość - powiedziałam z szerokim uśmiechem żegnając ich w drzwiach.
- To do jutra - powiedział Misiek i pocałował mnie delikatnie na pożegnanie. Chyba się już przyzwyczaiłam. Zamknęłam za nimi drzwi i wróciłam do nauki. Nie mogąc się już zbytnio skupić włączyłam mojego laptopa i zalogowałam się na facebooka. Miałam w skrzynce wiadomość od Szampona.
" Cześć. ;) Ja mam takie jedno pytanie. Kiedy Mariola wraca? I czemu ona w ogóle została na dłużej w tej Rosji? Czy między nią a Bartkiem coś jest? "
No tak, biedny Mariusz nic nie wiedział i cały czas miał nadzieję że będą razem. Już kiedyś zaczynał z nią flirtować ale Bartek skutecznie go zbywał. Napisałam mu co i jak po czym wysłałam wiadomość zastanawiając się czy dobrze zrobiłam mieszając się w ich sprawy. Napisałam o tym Marioli żeby później nie musiała się dowiadywać o tym od kogoś innego i o sms.ie od Dagmary bo zapomniałam jej o tym napisać wcześniej. Po sprawdzeniu ostatnich aktywności moich znajomych wylogowałam się i włączyłam jakiś nowo zekranizowany film. Był dość nudny więc nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
No i znowu to samo, przepraszamy z spóźnienie. Miałyśmy dodać wczoraj ale Kiki źle się czuła i nie mogła dopisać dalszej części rozdziału. Tak jak myślałam, moja kontuzja jeszcze trochę potrwa. Założyli mi gips na 2 tygodnie. Nie mogę się doczekać kiedy w końcu wejdę na boisko, a teraz pozostaje mi tylko oglądanie meczów w telewizji. Mikołaj już nas odwiedził, a jak jest u was? Uznajmy ten rozdział za prezent mikołajkowy, od nas dla was. Jeszcze raz przepraszamy za opóźnienie i prosimy o komentowanie. Do następnego ;)
PS. Czy mogłybyście mi polecić jakiś dobry stabilizator na kostkę do gry w siatkówkę? Czy któraś wie ile to jeszcze potrwa i po jakim czasie od ściągnięcia gipsu będę mogła wrócić do treningów? Za odpowiedzi dziękuje ;)